sobota, 12 listopada 2011

o mojej nieszczęśliwej miłości słów kilka

Związki to niełatwa sprawa. Mój aktualny związek z maszyną Łucznik 466 bywa dla mnie bolesny, ale póki co udaje się uniknąć katastrofy (ostatnia złamana igła szczęśliwie ominęła oko). W akcie desperackiej niewierności chciałam już przerwać ten patologiczny stan i kupić cokolwiek, byle było nową maszyną na gwarancji. Postanowiłam, przewertowałam wiele stron w internecie i ... wróciłam pokornie. Podobno nic, co bym ewentualnie miała kupić, się nie umywa :]. Przeczytałam instrukcję kolejne trzy razy i ... myślę, że powoli zaczynamy się jednak rozumieć. Tzn., że ja zaczynam ją rozumieć, bo ona wcale nie jest zainteresowana tym, co ja myślę. W każdym razie... powstało coś:


 Wiem, że nie popisałam się kreatywnością, ale... od czegoś trzeba zacząć :). Aktualnie maszyna trafiła do kąta (ha!) na czas remontu, ale po przerwie mamy zamiar do siebie wrócić i znów się docierać ;).

sobota, 15 października 2011

Na dobry dzień

Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze i udział w moim candy! Niesamowite jest przeczytać, że ktoś zobaczył gdzieś mojego aniołka i przyszedł się ustawić w kolejkę. Może to i próżne, ale cóż, jest mi bardzo miło...

Zmieniając nieco temat... czy ktoś ma ochotę na bułeczkę? Proszę się częstować:

Bułeczki mają niezwykłą moc przemieniania nieudacznego dnia w dzień bardzo przyjemny, wypróbowałam na sobie, także śmiało, nie krępujcie się :) 

Co do mnie, wpadłam tylko pokazać coś, co stało się częścią prezentu ślubnego. Aniołki już pokazywałam, teraz dorzucam zapakowane i z karteczką. Karteczka w mojej głowie wyglądała dużo ładniej, ale widocznie to moja głowa z powodu gorączki, myślała, że umiem lepiej :P



 
Poza tym chciałam się jeszcze podzielić z Wami myślą, że od dzisiaj chyba co tydzień będziemy sobie z P. zapraszać gości na piątek. Posprzątaliśmy, wszystko co było można, w czwartek i dzisiaj mamy wakacje :D. Dobrego dnia!

sobota, 8 października 2011

Cukierki domowej roboty

Witajcie! Dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod poprzednim postem. Naprawdę dobrze jest do Was wrócić :). Najchętniej pisałabym codziennie. Gdybym tylko miała co pokazywać, to na pewno by tak było. Zresztą, wystarczy powiedzieć, że dzisiaj w nocy prawie spać nie mogłam, bo wyczekiwałam, kiedy będę mogła w końcu zaprosić Was na urodzinowe cukierki :). Taa... blog uczy cierpliwości ;)

Dobra, to po pierwszym przydługim wstępie może już nastąpić drugi przydługi wstęp.
Dzisiaj mija rok od mojego pojawienia się w blogowym świecie. Rok temu, o 23:59 (żeby koniecznie zdążyć w urodzinki - w końcu ile dat można pamiętać), nie mówiąc nikomu słowa, nie mając możliwości wrzucania zdjęć, napisałam pierwszego posta.  I tak się zaczęło moje uzależnienie ;). O tym, co jak po kolei napiszę może innym razem. Teraz do rzeczy - bardzo gorąco zapraszam Was na Candy:

Jeżeli macie ochotę poczęstować się urodzinowym (słonym) cukierkiem, którym jest aniołek i serduszko z masy solnej, to proszę o:
1. Zamieszczenie komentarza pod tym postem.
2. Informację na Waszych blogach i zdjęcie z podlinkowanym tym postem.
Osoby bez bloga proszę o pozostawienie komentarza i adresu e-mail.

Losowanie nastąpi 1.12. i jak nasza kochana krajowa firma pocztowa nie zawiedzie (a myślę, że tyle czasu jej wystarczy), aniołek dotrze do adresata przed świętami.
Smacznego ;)

wtorek, 4 października 2011

do pary

No to jestem, pamiętacie mnie jeszcze? :) Nie było mnie, bo ... nie miałam nic do pokazania... :( Projektów z etykietką "in progress" sto tysięcy, ale albo coś jeszcze do kogoś nie dotarło, albo nie chce wyjść tak, jak miało. A nie chciałam wrzucać czegokolwiek, choć mnie korciło, żeby choć słówko do Was napisać....
ale w końcu jestem i obiecuję poprawę. A że blog niedługo skończy swój pierwszy roczek, będą cukierasy (słone, ale zawsze...), obiecuję!

Tymczasem przedstawiam Wam dwie anielskie pary:



 druga para jest w ciąży, bo powstawała z myślą o naszych przyjaciołach, którzy spodziewają się dziecka. O ile na żywo parka wydaje mi się słodka, to na zdjęciach wygląda na reklamę niestrawności... co za pech ;)

środa, 17 sierpnia 2011

Powrót i zwierzaki różne

Wróciłam! Było cudownie. Byliśmy na rekolekcjach i naładowaliśmy akumulatory. Mam nadzieję, że na cały rok. Teraz moje lenistwo się skończyło, do końca roku zostało mi ... 5 dni urlopu... chlip, chlip. Ale damy radę!
Ponieważ czas na rekolekcjach był bardzo skrupulatnie zorganizowany (dostaliśmy ok. 3 godzin dziennie, które spędzaliśmy przede wszystkim w górach), nie było go za dużo na inne radości. Ale nie żałuję ani jednej chwili, Pan Bóg dał mi / nam naprawdę fantastyczne chwile. Codziennie pokazywał mi, jak bardzo mnie kocha i jak się mną opiekuje... to było jak oddech po bardzo długim, zabieganym czasie.

Na szczęście coś tam jednak powstało. Zaczęłam robić, kiedy ostatniego dnia przed urlopem jechałam do pracy... tramwajem ;). Kończyłam nocami w górach, bo stwór żyrafiasty był prezentem i w górach pozostał. Sama bym została, jak bym mogła ;)

pattern by Marike van Loo
Obiecałam sobie, że tym razem nie zasypię Was zdjęciami ze szlaków, ale nie mogę nie pokazać, jakich to towarzyszy mieliśmy czasami w naszych wędrówkach:



Moją faworytką jest ta u góry drugiego zdjęcia na środku... wygląda, jakby miała z tej całej sceny niezły ubaw... A niech sobie nie żaluje...
I na koniec jeszcze coś dla wielbicieli zamków:



Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że zaglądałyście nawet, jak mnie nie było!

sobota, 30 lipca 2011

Przerwa urlopowa...


Znowu?!! Tak, wiem, że niektórzy z Was mogą mieć mnie za największego obiboka tego świata, ale co zrobić... jedziemy na wakacje, także ogłaszam przerwę urlopową. Odkąd prowadzę bloga, jeszcze nigdy nie wyjeżdżałam na dwa tygodnie, a do tego teraz będę naprawdę kompletnie odcięta od internetu, także... będę za Wami bardzo tęsknić! Do miłego zobaczenia! papa!

piątek, 29 lipca 2011

mejd in czajna i wyróżnienie

Miałam pisać przedwczoraj, ale mieliśmy taki szalony dzień. A wczoraj zwyciężył zdrowy rozsądek i - uciekając przed choróbskiem - postanowiłam się wyspać. Pomogło. A co było przedwoczoraj? Do naszej wspólnoty rodzin (i nie tylko) zawitał ksiądz z... Chin ;) Mieliśmy okazję trochę z nim pogadać. To niesamowite, jaki świat się staje mały! I niesamowite jest też to, jak ... nam jest tu w Polsce dobrze! Możemy wierzyć, w co chcemy. Możemy sobie pisać na blogach, co chcemy. Nikt nam nie cenzuruje internetu, nie blokuje maili... Muszę o tym częściej myśleć, żeby to doceniać!
Ale w zasadzie to nie o tym chciałam pisać. Dostałam moje pierwsze wyróżnienie od Rity, co sprawiło mi wielką radość i za co bardzo dziękuję!
Zasady na pewno znacie ;) ale i tak je podam:
1. podajemy link do blogera, który przyznał nam wyróżnienie wraz z podziękowaniem [ok]
2. kopiujemy logo na swój blog [ok]
3. wymieniamy siedem rzeczy o sobie
4. nominujemy szesnaście innych blogów do nagrody (nie nominujemy przyznającego tę nagrodę nam )
5. zostawiamy komentarz u nominowanych z informacją o przyznanym wyróżnieniu

Siedem rzeczy o mnie wydaje mi się być ooogromną liczbą. Nie wiem, czemu. Z natury jestem raczej gadatliwa (pierwsza rzecz), ale kiedy mam powiedzieć coś o sobie, nagle brakuje mi pomysłów...
2. Drugą rzeczą niech będzie to, że pierwszą rękodzielniczą rzeczą, jaką pamiętam, była zabawka pt. "Kaczor Donald". Została uszyta z dwóch jednakowych kawałków materiału (po własnoręcznym narysowaniu i wycięciu konturów), a detale (dziub, oczy itp.) zostały wyszyte fastrygą kolorowymi nićmi. Następnie kaczor otrzymał kolegów i koleżanki... cały karton kolegów i koleżanek właściwie :P Nie wiem, ile mogłam mieć lat.. z 5?
3. Przez połowę życia, a na pewno przez większość dzieciństwa uważałam, że kiedyś zostanę... ilustratorem książek lub że zwiążę swoje życie w inny sposób ze sztuką. Splot różnych przypadków (choć ja nie wierzę w przypadki, które dzieją się rzekomo "same z siebie") sprawił, że moja droga skierowała się w zupełnie inną stronę, ale kto wie, co jeszcze będę w życiu robić... :O)
4. Gdybym mogła żyć i pracować w wymarzonym miejscu, byłby to mały domek w górach z własną stadniną koni. Utrzymywałabym się z pisania lub tłumaczenia.... i miała dużo czasu na wszelkie zajęcia twórcze...
5. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że uwielbiam jeść. Co ciekawe, niespecjalnie lubię gotować, za to bardzo lubię piec. Uwielbiam zapach ciasta rozchodzący się po domu.
6. Lubię poznawać nowe - klimaty, smaki, miejsca, a zwłaszcza języki obce
7. Z natury jestem bardzo nieśmiała i dużo mnie kosztuje przełamywanie tego, ale pracuję nad tym...

Ponieważ Rita zmodyfikowała trochę zasady, ja też sobie na to pozwolę. Bardzo wiele osób dostało już to wyróżnienie i nie chcę go dublować. Niektóre osoby z kolei nie przyjmują wyróżnień.. Dlatego postanowiłam, że przekażę wyróżnienie sześciu blogom, którymi się zachwycam i uwielbiam na nie wracać:

Stokrotce
Sofijce
Kini
Delfinie
Dadze
BigHeartMade

(Mam nadzieję, że dziewczyny przyjmują wyróżnienia. W każdym razie nie widziałam żadnych banerków)
Pozdrawiam Was i zmykam, bo P. już mnie prawie nie lubi. Miałam się pakować, a ja znowu blogi i blogi ;)).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...