| pattern by Sue Pendleton |
wtorek, 7 sierpnia 2012
szydełkowy miś
Niektóre zabawki powstają tak, że się je zaczyna i kończy za jednym podejściem. Ale nie ten miś. Nie dlatego, że był skomplikowany, ale ciągle coś nam stawało na drodze. Zaczynałam go, odkładałam, zmieniałam; albo przynajmniej zaczynałam od nowa. Robiłam go niby według wzoru, ale ciągle mi się coś nie podobało. W końcu, w ósmym miesiącu ciąży, w ramach szydełkowych wprawek, o których pisałam przy okazji posta z szafą, chwyciłam misia i zrobiłam prawie całkiem od nowa. Potem była przeprowadzka, remont, szykowanie się na przyjście na świat Szkrabiątka i różne sprawy, które znów odsuwały misia od ukończenia. Dlatego kończyłam go już po powrocie ze szpitala. Ale czy to ważne? Najważniejsze, że jest. Pierwsza zabawka mojego Szkraba. Na razie trwa faza poznawania się. Kiedy P. wkłada misia do łóżeczka, Gabi podnosi główkę i patrzy na niego w pełnym zdziwieniu. Musielibyście to zobaczyć. Bezcenne!
poniedziałek, 30 lipca 2012
kartka dla chłopca
Skoro na tapecie są u mnie nowi, mali ziemianie, którzy pojawiają się wcale nie tak nagle, a przestawiają świat do góry nogami, tak że nie można go sobie wyobrazić bez nich... pokazuję karteczkę, którą zrobiłam jakiś czas temu dla jednego z nich ;)
czwartek, 19 lipca 2012
aniołki i o tym, jak nam fajnie :)
Dawno temu pokazywałam te aniołki w stanie surowym. Zdecydowałam się je jednak pomalować i myślę, że źle na tym nie wyszły.
Masa solna na jakiś czas poszła w odstawkę. Najpierw wyprowadzka, potem sprzątanie po remoncie, a wreszcie pojawienie się Szkraba pociągnęły za sobą zmiany (z którymi mi dobrze :)). Jedyną rzeczą, którą teraz powoli dłubię, jest szydełkowa żyrafka dla Szkrabka. Żółty kłębek leży zawsze w pobliżu miejsca do karmienia, ale nie często udaje mi się po niego sięgnąć. Jakby Malutka wiedziała, że nie skupiam się wtedy w pełni na niej. Ale jednak są takie chwile jak ta wczoraj, kiedy udało się połączyć karmienie, robienie na szydełku i.. jeszcze coś: słuchanie książki czytanej przez P.
To słuchanie / czytanie to taka nasza mała tradycja. Kiedy po porodzie wróciłam do domu, chcieliśmy zapewnić Małej trochę ciszy i spokoju, dlatego prosiliśmy wszystkich, żeby nie odwiedzali nas przez pierwsze dwa tygodnie. Zamiast tego spędzaliśmy razem możliwie dużo czasu, a przy karmieniu Tata czytał nam książkę :). Teraz P. pracuje, ale czasami po pracy nadal nam czyta. Bardzo lubię te chwile.
poniedziałek, 16 lipca 2012
nasz mały szkrab
Tym razem mam dobrą wymówkę :) nie było mnie, ale czy mogłam być, skoro musiałam siedzieć i patrzeć na mojego Żuczka? :)
Dzisiaj nasza Córeczka skończyła miesiąc i tym samym przestała być noworodkiem, a zaczęła nowy etap. Niesamowite, co? :)
Dzisiaj nasza Córeczka skończyła miesiąc i tym samym przestała być noworodkiem, a zaczęła nowy etap. Niesamowite, co? :)
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Szydełkowe etui na telefon
W ramach moich szydełkowych wprawek zrobiłam nowe etui na telefon. To jest wersja na szerszy model (z klawiaturą qwerty). Brakuje mu zapięcia, bo nie mam pasującego guziola.
Tymczasem wrzucam zdjęcia i pozdrawiam Was spod lodówki, którą rozmrażam ;).
Tymczasem wrzucam zdjęcia i pozdrawiam Was spod lodówki, którą rozmrażam ;).
czwartek, 7 czerwca 2012
kangurek prezentuje misia
Przepraszam, że znowu mnie tu nie ma. Wciąż jeszcze jestem w wersji kangurkowej, ale i tak ciągle nie mam czasu, bo ledwo uporaliśmy się z remontem, muszę się spieszyć z górą prasowania. Na szczęście te małe ciuszki to sama radość :).
Ale nie próżnowałam - mam spore zaległości w pokazywaniu tego, co powstało, więc zaczynam... od misia, który jako prototyp został uszyty z mojej bardzo starej koszuli i bardzo mi się taki spodobał:
Ale nie próżnowałam - mam spore zaległości w pokazywaniu tego, co powstało, więc zaczynam... od misia, który jako prototyp został uszyty z mojej bardzo starej koszuli i bardzo mi się taki spodobał:
środa, 9 maja 2012
kupno szafy w ósmym miesiącu ciąży - nie próbujcie tego w domu!
Dzisiejszy post dedykuję wszystkim, którzy spodziewają się dziecka: nigdy nie kupujcie szafy w ósmym miesiącu ciąży!
Wymyśliliśmy sobie szafę dla naszej córeczki. Chwilę potem P. pomyślał, że zamiast wstawiać do pokoju kolejną szafę z kolejnej parafii, zrobimy sobie jedną, ogromną szafę przesuwaną. Ale skoro tak, to przydałoby się wymienić podłogę. Pan, który miał robić podłogę, doradził nam, żeby... zrobić przy okazji już od razu sufit i ściany. I tak, od tygodnia nie mamy domu :P. A w każdym razie nie mamy takiego domu, w którym dałoby się mieszkać. W dużym pokoju wielka dziura po starej podłodze. Wszystkie rzeczy poupychane w kuchni i drugim pokoiku. Nawet w łazience upchnięte fotele! Dla nas fizycznie nie ma już miejsca. Na szczęście przygarnęli nas kochani rodzice P. Jak to dobrze, że dzieciątko noszę jeszcze ze sobą :O).
Większość moich robótek została w domu. Maszyna przyjechała z nami, ale nie mam jeszcze odwagi, żeby ją tu rozstawiać komuś na głowie. Za to wzięłam ze sobą szydełko i kończę misia, którego zaczęłam wieki temu, ale ciągle coś mi w nim nie pasowało. Niedługo żaden element nie zostanie w nim taki, jak na początku, bo ciągle coś pruję :). Ale jestem uparta, bo wymyśliłam sobie, że szydełko będzie można jakoś pogodzić z karmieniem... więc póki co się uczę, żeby potem robić z głowy, a nie ze wzorów...
A wracając do szafy - wierzę, że się nam uda i Malutka ujrzy pokój przytulny i wyremontowany :).
Wymyśliliśmy sobie szafę dla naszej córeczki. Chwilę potem P. pomyślał, że zamiast wstawiać do pokoju kolejną szafę z kolejnej parafii, zrobimy sobie jedną, ogromną szafę przesuwaną. Ale skoro tak, to przydałoby się wymienić podłogę. Pan, który miał robić podłogę, doradził nam, żeby... zrobić przy okazji już od razu sufit i ściany. I tak, od tygodnia nie mamy domu :P. A w każdym razie nie mamy takiego domu, w którym dałoby się mieszkać. W dużym pokoju wielka dziura po starej podłodze. Wszystkie rzeczy poupychane w kuchni i drugim pokoiku. Nawet w łazience upchnięte fotele! Dla nas fizycznie nie ma już miejsca. Na szczęście przygarnęli nas kochani rodzice P. Jak to dobrze, że dzieciątko noszę jeszcze ze sobą :O).
Większość moich robótek została w domu. Maszyna przyjechała z nami, ale nie mam jeszcze odwagi, żeby ją tu rozstawiać komuś na głowie. Za to wzięłam ze sobą szydełko i kończę misia, którego zaczęłam wieki temu, ale ciągle coś mi w nim nie pasowało. Niedługo żaden element nie zostanie w nim taki, jak na początku, bo ciągle coś pruję :). Ale jestem uparta, bo wymyśliłam sobie, że szydełko będzie można jakoś pogodzić z karmieniem... więc póki co się uczę, żeby potem robić z głowy, a nie ze wzorów...
A wracając do szafy - wierzę, że się nam uda i Malutka ujrzy pokój przytulny i wyremontowany :).
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)