Miś, który czeka na swój nowy dom, poprosił mnie dzisiaj ciuchutko o kilka zdjęć. Chciał się pokazać z różnych stron... może akurat ktoś jeszcze zechce go przygarnąć i dopisze się do candy ;).
Bardzo dziękuję tym osobom, które podzieliły się ze mną swoimi wspomnieniami na temat ulubionych zabawek. Obiecałam, że w tym poście odpowiem na pytanie z candy. Co było moją ulubioną zabawką i kiedy się nią bawiłam? Pierwszą ukochaną i zapamiętaną zabawką był żółty miś, wypchany trocinami, spory, bo wielkości mniej więcej rocznego dziecka. Towarzyszył mi od urodzenia przez kilka lat. Niestety niedźwiadki wypchane trocinami nie lubią wody i podejrzewam, że z tego powodu miś zniknął któregoś dnia z naszej rodziny. Szkoda.
Drugą ważną zabawką był kaczor Donald, którego sama sobie wybrałam w prezencie komunijnym od dziadka. Dziadziuś odszedł od nas dwa lata później, ale wspominam go zawsze, kiedy patrzę na kaczorka. Żadnej innej zabawki nie darzyłam takim oddaniem. Wierzyłam głęboko, że gdzieś w środku kaczor ma małe serducho i darzy mnie uczuciem tak samo żywym jak ja jego. Kaczor niejedno ze mną przeżył, teraz czeka w moim rodzinnym domu, aż Gabi porwie go w wir przygód.
sobota, 13 października 2012
poniedziałek, 8 października 2012
Candy: moja ukochana zabawka
Właśnie mijają dwa lata, odkąd założyłam mojego supertajnego bloga. Od tamtej pory dużo się u mnie zmieniło, pod wieloma względami. Co jednak bardzo mnie cieszy, to to, że przez ten czas mój blog odwiedziło sporo osób, a niektóre zostały na dłużej. Bardzo dziękuję każdej osobie, która wstąpiła, a jeszcze bardziej tym miłym duszyczkom, które zostały. I aby to uczcić - szykuje się candy. Sprawdźcie tego posta ponownie - więcej niebawem :). Teraz wracam do tego czegoś, co chciałabym Wam podarować.
edit:
i już jestem z powrotem.
Z misiem.
Tych, którym miś się podoba, zapraszam na candy!
Ponieważ losowania stały się podobno nielegalne, proszę, żebyście oprócz wklejenia na swoją stronę podlinkowanego banerka do tego posta, odpowiedziały / odpowiedzieli na pytanie: Co było Twoją ulubioną zabawką i w jakim wieku się nią bawiłaś / bawiłeś? Wybiorę odpowiedź, która najbardziej mi się spodoba. Inne komentarze nie będą brane pod uwagę. Osoby bez bloga proszone są o zostawienie adresu e-mail. Aha, tylko nie piszcie, proszę "bawiłem się nią w XX / XXI wieku".
edit:
i już jestem z powrotem.
Z misiem.
Tych, którym miś się podoba, zapraszam na candy!
Ponieważ losowania stały się podobno nielegalne, proszę, żebyście oprócz wklejenia na swoją stronę podlinkowanego banerka do tego posta, odpowiedziały / odpowiedzieli na pytanie: Co było Twoją ulubioną zabawką i w jakim wieku się nią bawiłaś / bawiłeś? Wybiorę odpowiedź, która najbardziej mi się spodoba. Inne komentarze nie będą brane pod uwagę. Osoby bez bloga proszone są o zostawienie adresu e-mail. Aha, tylko nie piszcie, proszę "bawiłem się nią w XX / XXI wieku".
piątek, 14 września 2012
Craftujemy dla Hospicjum Cordis
Zostałam poproszona przez Kasię z uszytego świata o przyłączenie się do akcji charytatywnej na rzecz hospicjum Cordis. Kasia napisała mi w mailu o konkretnych osobach, które zna: "te dzieci są bardzo chore - a do tego nie mają rodziców". To jedna z najbardziej rozdzierających rzeczy, jaką słyszałam w ostatnim czasie. Jedna lalka nie poprawi sytuacji - ale może wywoła uśmiech na czyjejś buzi. Zaglądają tu bardzo zdolne osoby - jeśli ktoś nie słyszał o tej akcji - to więcej informacji znajduje się tutaj (klik). Część przedmiotów trafi do rąk dzieci, inne zostaną wystawione na aukcjach. A najlepsze jest to, że jest jeszcze dużo czasu na przygotowanie prac. Jestem pewna, że w naszym blogowym świecie jest tyle dobrych dusz, że moja lala nie będzie się czuła samotna.
A co do samej lalki: jest to po etui - konikach kolejna szydełkowa rzecz, która jest w 100 % moja. Nie robiłam jej z żadnego wzoru, powstała w mojej głowie, a następnie wyłoniła się z kłębka. Jaka jest, każdy widzi...
(edit) ...choć niestety zdjęcia nie do końca to pokazują... np. w rzeczywistości lala ma chyba dłuższe nogi niż można wnioskować... jeżeli uda mi się zrobić lepsze, zanim lala odfrunie, uzupełnię post.
piątek, 7 września 2012
piątkowe przemyślenia...
Odkąd jestem w domu ze Szkrabem, dni tygodnia rozpoznaję po tym, kiedy P. ma wolne. Według tego schematu dziś jest piątek. Dzień, w którym lud pracujący wygląda tak:
Chociaż akurat po P. nie widać zmęczenia. Właśnie biega po domu ze Szkrabem na rękach i... śpiewa. A wracając do żyrafy...
Chociaż akurat po P. nie widać zmęczenia. Właśnie biega po domu ze Szkrabem na rękach i... śpiewa. A wracając do żyrafy...
jak ja lubię szydełkować :O)
Wzór: Marike van Loo dostępny tutaj <- klik.
Wzór: Marike van Loo dostępny tutaj <- klik.
środa, 5 września 2012
Zostałam wyróżniona przez Anulę, co mnie ucieszyło tym bardziej, że jest ona (a w zasadzie jej córka) nową właścicielką konika z poprzedniego postu. Cały tydzień drżałam, czy konik się spodoba, dlatego odkąd zobaczyłam wyróżnienie, nie przestaję się uśmiechać :O).
Anula napisała, że należy je przekazać kilku osobom. Niech kilka sprowadzi się do pięciu. Po odbiór zapraszam:
http://galgankowomi.blogspot.com/
http://szydelkowniaidy.blogspot.com/
http://lawendowyblog.blogspot.com/
http://sekretnyogrod.blogspot.com/
http://bezpospiechu.blogspot.com/
http://ashkiteam.blogspot.com/
http://wnicizaplatana.blogspot.com/
http://jagodowo-art.blogspot.com
http://pudremposypane.blogspot.com/
http://by-piegowata.blogspot.com/
Anula napisała, że należy je przekazać kilku osobom. Niech kilka sprowadzi się do pięciu. Po odbiór zapraszam:
http://galgankowomi.blogspot.com/
http://szydelkowniaidy.blogspot.com/
http://lawendowyblog.blogspot.com/
http://sekretnyogrod.blogspot.com/
http://bezpospiechu.blogspot.com/
Przy okazji tego wyróżnienia zdałam sobie sprawę, że na dnie szuflady z postami czeka inne wyróżnienie, które dostałam i nie przekazałam (co tłumaczę sobie sklerozą ciążową):
Wyróżnienie to przekazuje się 5 osobom, których blogi nie mają więcej niż 200 obserwatorów. Moje wyróżnienia niech zechcą przyjąć:http://ashkiteam.blogspot.com/
http://wnicizaplatana.blogspot.com/
http://jagodowo-art.blogspot.com
http://pudremposypane.blogspot.com/
http://by-piegowata.blogspot.com/
wtorek, 21 sierpnia 2012
Szydełkowy konik - etui na telefon
Odkąd mój mały Szkrabek jest na świecie, pokochałam na nowo szydełko. Nie wiem, kto je wymyślił, ale należą mu się gratulacje. Szydełkowanie nie wymaga wielu narzędzi, cały zestaw można wrzucić do torby i szydełkować np. w tramwaju (jak żyrafa, którą pokażę następnym razem), a przede wszystkim... można szydełkować w czasie karmienia. Co daje mi radość połączenia dwóch pasji :O) i to bez wyrzutów sumienia.
Zrobiłam nowe etui na telefon. Tak jak poprzednie, powstało w mojej głowie. Nie miałam wzoru. Zresztą, jak się karmi, to wygodniej jest robić z głowy niż z kartek. I tak jest już wystarczająco dużo rzeczy i osób do trzymania ;).
Trudno jest robić zdjęcia tym końskim główkom, ale wyglądają mniej więcej tak:
nowy konik:
i dwa koniki razem:
Jeszcze tylko ciągle się zastanawiam, czy nie zmienić tych guzikowych oczu na filcowe?
Zrobiłam nowe etui na telefon. Tak jak poprzednie, powstało w mojej głowie. Nie miałam wzoru. Zresztą, jak się karmi, to wygodniej jest robić z głowy niż z kartek. I tak jest już wystarczająco dużo rzeczy i osób do trzymania ;).
Trudno jest robić zdjęcia tym końskim główkom, ale wyglądają mniej więcej tak:
nowy konik:
i dwa koniki razem:
Jeszcze tylko ciągle się zastanawiam, czy nie zmienić tych guzikowych oczu na filcowe?
wtorek, 7 sierpnia 2012
szydełkowy miś
Niektóre zabawki powstają tak, że się je zaczyna i kończy za jednym podejściem. Ale nie ten miś. Nie dlatego, że był skomplikowany, ale ciągle coś nam stawało na drodze. Zaczynałam go, odkładałam, zmieniałam; albo przynajmniej zaczynałam od nowa. Robiłam go niby według wzoru, ale ciągle mi się coś nie podobało. W końcu, w ósmym miesiącu ciąży, w ramach szydełkowych wprawek, o których pisałam przy okazji posta z szafą, chwyciłam misia i zrobiłam prawie całkiem od nowa. Potem była przeprowadzka, remont, szykowanie się na przyjście na świat Szkrabiątka i różne sprawy, które znów odsuwały misia od ukończenia. Dlatego kończyłam go już po powrocie ze szpitala. Ale czy to ważne? Najważniejsze, że jest. Pierwsza zabawka mojego Szkraba. Na razie trwa faza poznawania się. Kiedy P. wkłada misia do łóżeczka, Gabi podnosi główkę i patrzy na niego w pełnym zdziwieniu. Musielibyście to zobaczyć. Bezcenne!
| pattern by Sue Pendleton |
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

