Muszę się uczciwie przyznać, że w tym roku zrobiłam więcej kartek niż wysłałam. I niestety nie ma się czym chwalić. Nie wiem, jak to się stało, ale w zawirowaniu ciążowo-wielkotygodniowym udało mi się wysłać chyba tylko 3 kartki... Chciałabym napisać, że będę to musiała nadrobić przed Bożym Narodzeniem, ale... kto wie, co będzie się wtedy działo, kiedy już nasza Kruszynka będzie z nami? Może zacznę je wysyłać już teraz? :O) W każdym razie kartki, które udało mi się zrobić, wyglądają tak:

a na koniec muszę się pochwalić karteczką, która przyleciała do mnie od Pracowitej Pszczółki, Ewci:






