Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą candy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2012

a miś jedzie do...

Miś już się nie mógł doczekać na odpowiedź, do kogo pojedzie na święta...



Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w candy i opowiedzieli mi o swoich zabawkach z dzieciństwa. Gdybym miała jeszcze kilka dodatkowych rąk, zrobiłabym misia dla każdej z Was :). Wybrałam odpowiedź:

Czas dzieciństwa zawsze kojarzył mi się z drewnianym konikiem, którego dla mnie wystrugał z drewna (wyrzeźbił) mój dziadek :). Konik stał na czterech grubych nogach (nie miał biegunów), za ogon posłużyło mu prawdziwe włosie końskie :) (mieliśmy też prawdziwego konika - dziadek przy czesaniu konia zebrał kilka włosków :)). Nie był pięknie pomalowany (zwykłe surowe drewno), był troszkę koślawy, ale był to najpiękniejszy konik jakiego kiedykolwiek widziałam i co najważniejsze należał do mnie :). Wielkością zbliżony do zwykłego konika na biegunach. Jako, że już od najmłodszych lat uchodziłam za chłopczycę to uwielbiałam wsiadać na niego, chwytałam w rękę miecz (patyczek), w druga tarczę (najczęściej cichaczem porwaną pokrywkę na garnek), czasem też hełm (jakąś czapkę, stary kapelusz dziadka, lub w skrajnym przypadku garnek) i pędziłam w daleki świat walcząc z groźnymi smokami, potworami i innymi strasznymi straszydłami. Oj biedne były kury i kaczki babci :). Odprowadzałam go do stajni (odnosiłam ciężko dysząc z wysiłku), poiłam (razem z dziadkiem nosiłam w małym wiaderku wodę z rzeki płynącej niedaleko), karmiłam trawą, którą własnoręcznie skosiłam (za pomocą udającego kosę patyczka dopomagając sobie ręcznym skubaniem), szczotkowałam i traktowałam zgrzebłem (tylko czasami i pod nadzorem dziadka bo zgrzebło i szczotka były prawdziwe). Oj co za cudowne czasy. Tyle razem przygód przeżyliśmy, kawał świata objechaliśmy, tyle wywrotek zaliczyliśmy (raz nawet skończyło się na złamaniu nogi przez konika - dziadek pobawił się w lekarza i nogę wymienił na nową :)).
To były cudne czasy. Dostałam go w wieku 4 lat a musiałam się z nim rozstać kiedy skończyłam 8 lat. Niestety wyrosłam i zapewne nie uniósłby mojego ciężaru.
Kolejna właścicielka konika, moja młodsza siostra, cieszyła się nim niecały rok. Biedny konik złamał dwie nóżki w taki sposób, że nie dało się już tego naprawić.
Szkoda że nie mam rzeźbiarskiego talentu dziadka bo zrobiłabym taką zabawkę mojemu synkowi :)
Pozdrawiam i w kolejce się ustawiam :)

Gratuluję i bardzo proszę o adres do wysyłki na maila.

czwartek, 1 grudnia 2011

Wyniki Candy

Kochani Amatorzy Cukierasków! Dziękuję Wam za tak liczny udział w moim candy. Dziękuję za wszystkie odwiedziny, a szczególnie mocno witam nowych Obserwatorów. Każda osoba, która tu zajrzała, sprawiła mi wielką radość. Mam nadzieję, że uda mi się wszystkich odwiedzić (a u wielu już byłam).
Równo 100 komentarzy - niezła niespodzianka! (A ja się zastanawiałam, czy dobijemy do 20. :)) Właściwie, kiedy zajrzałam tu rano, było ich 99, ale okazało się, że jeden z nieznanych powodów wylądował w spamie... Po nieskomplikowanej operacji przywrócenia go do reszty oraz odjęcia mojego własnego komentarza i głosów podwójnych pozostało 98 losów (z oryginalną numeracją wg kolejności - czyli mój los i los, który się powtórzył także dostały swoje numerki, ale zostały odrzucone):

 
po złożeniu wszystkie losy trafiły do komory losującej:

 
maszyna losująca zamknęła oczy i...

 

...i chwilę potem te oczy przecierała! Sama nie mogła uwierzyć, że
wśród tylu losów aniołek wybrał kogoś, kto od dawna tu zaglądał :) Bellis, gratulacje!
Jednocześnie jest mi przykro, że nie mogę wysłać aniołka do wszystkich. Ale postanowiłam wylosować jeszcze trzy nagrody - pocieszajki. Pofruną do osób, które podpisały się:




Wybaczcie, że te zdjęcia się tak różnią, ale robiłam wiele ujęć, grzebiąc przy tym w ustawieniach, bo nie chciały wychodzić... no i nie zapamiętałam, przy których ustawieniach było najlepiej... pozostawmy to bez komentarza.
Czyli nagrody pocieszenia trafią do: Renaty, Doroty Wysockiej i Mysi.
Gratuluję!

a potem... kiedy już opublikowałam tego posta... odkryłam, że.. jeden los uciekł od losowania... i był to ten oto osobnik:

Przepraszam, że nie dostrzegłam uciekiniera i szybko naprawiam błąd - kolejna pocieszajka powędruje do Uli.

Jeszcze raz gratuluję i proszę zwycięzców o maila z adresem pocztowym. Aniołek zostanie wysłany w poniedziałek (wybaczcie, ale dopadło mnie choróbsko, a z końca świata na pocztę daleko...), a nagrody pocieszajki muszą się jeszcze zrobić, także proszę o chwilę cierpliwości. Bardzo dziękuję wszystkim za zabawę!

sobota, 8 października 2011

Cukierki domowej roboty

Witajcie! Dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod poprzednim postem. Naprawdę dobrze jest do Was wrócić :). Najchętniej pisałabym codziennie. Gdybym tylko miała co pokazywać, to na pewno by tak było. Zresztą, wystarczy powiedzieć, że dzisiaj w nocy prawie spać nie mogłam, bo wyczekiwałam, kiedy będę mogła w końcu zaprosić Was na urodzinowe cukierki :). Taa... blog uczy cierpliwości ;)

Dobra, to po pierwszym przydługim wstępie może już nastąpić drugi przydługi wstęp.
Dzisiaj mija rok od mojego pojawienia się w blogowym świecie. Rok temu, o 23:59 (żeby koniecznie zdążyć w urodzinki - w końcu ile dat można pamiętać), nie mówiąc nikomu słowa, nie mając możliwości wrzucania zdjęć, napisałam pierwszego posta.  I tak się zaczęło moje uzależnienie ;). O tym, co jak po kolei napiszę może innym razem. Teraz do rzeczy - bardzo gorąco zapraszam Was na Candy:

Jeżeli macie ochotę poczęstować się urodzinowym (słonym) cukierkiem, którym jest aniołek i serduszko z masy solnej, to proszę o:
1. Zamieszczenie komentarza pod tym postem.
2. Informację na Waszych blogach i zdjęcie z podlinkowanym tym postem.
Osoby bez bloga proszę o pozostawienie komentarza i adresu e-mail.

Losowanie nastąpi 1.12. i jak nasza kochana krajowa firma pocztowa nie zawiedzie (a myślę, że tyle czasu jej wystarczy), aniołek dotrze do adresata przed świętami.
Smacznego ;)

niedziela, 10 lipca 2011

CDE czyli Caroline, Delfina i Ewa (cukierrrrasy!)

Wysypały się nam ostatnio cukieraski i biorę w nich udział: u Caroline, u Delfiny i u Ewy!
Pisałam, że zmieniłam podejście do candy i oto dowód ;). Wcześniej rzadko się zapisywałam (dokładnie dwa razy), bo czułam się jak darmozjad. Mówiłam sobie: najpierw candy u mnie, potem u innych. Teraz nadal troche się tak czuję, ale myślę sobie, że wiele osób się cieszy, że ktoś bierze udział w ich konkursie, bo w pewnym sensie docenia dzięki temu ich pracę. A mnie to zmotywuje do moich cukierasków, mam nadzieję :O). Także będę nad tym intensywnie myśleć (dajcie mi jednak trochę czasu ;))). Aczkolwiek nie ma co kryć, że Dziewczyny kuszą taaaaakimi cukierasami, że nie można przejść obojętnie!!!

piątek, 8 lipca 2011

candy w Kolorowym Zaciszu + aniołki

aha... i zapomniałam jeszcze dodać, że biorę udział w candy w Kolorowym Zaciszu, gdzie uwielbiam bywać. Stawką jest oczywiście coś ślicznego, ale na pewno już to wiecie :). Zmieniło się też moje podejście do cukierasów, więc jeszcze na kilku zagoszczę lada dzień. i co ja to jeszcze miałam... aha, idę malować aniołki... a zanim pójdę to jeszcze te, którym w czasie sesji padał deszcz...





czwartek, 31 marca 2011

czy to możliwe?

boję się pisać tego posta, bo może to nieprawda, albo coś źle zrozumiałam, albo może to prima aprilis, albo cokolwiek... :)
Czy Wy widzicie to co ja -> klik ? Czy Wam się wyświetla coś innego niż mi?
Bo jeśli to pierwsze to tak, a to drugie to nie, to wygrałam candy u Stokrotek Dwóch :)))
o rany... chyba sobie pójdę zaparzyć melisę :)))

edit:
18:57 - już trochę ochłonęłam :) To znaczy dalej śpiewam, biegam, skaczę, macham rękami,  ale w międzyczasie zajęłam się tym, czym powinnam, czyli w skrócie:


Aha, Pomidorrro, obawiam się, że etap 2 mam już za sobą. Na szczęście teraz zaczną mi się dla odmiany śnić uszy :)

środa, 23 marca 2011

Candy u Stokrotek Dwóch

Dziękuję za komentarze, są takie miłe, że od razu sobie myślę, co by tu dalej zrobić! Chociaż czasami mam wrażenie, że pod blogami obowiązuje zasada zostawiania tylko miłych tekstów - a ja naprawdę ucieszę się z konstruktywnej krytyki! Śmiało!

A tak z innej beczki - biorę udział w candy. Staram się nie robić tego za często, bo... mi głupio :O). Mój blog jest świeży, sama jeszcze nic nie mogę zaproponować. No, ale nie mogłam oderwać wzroku od tych szydełkowych tworów i dałam się skusić. Zobaczcie same -> klik .

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...